Obserwatorzy

poniedziałek, 28 marca 2016

Jelonka...

   Jest taka wieś w powiecie hajnowskim na Podlasiu. Fajna nazwa, prawda? :)

   Witajcie Kochani!

   Na razie nie dogrzebałam się, skąd nazwa pochodzi. Ale jeśli wziąć pod uwagę, że dookoła lasy, to nic dziwnego w takiej nazwie nie ma. Wieś ta dawno budziła moje zainteresowanie. Ale że znajduje się trochę na uboczu tych dróg, którymi jeżdżę na co dzień, to musiała doczekać się okazji.
  Kiedyś przez wieś szła droga z Połowców (przejście graniczne z Białorusią) do Hajnówki. Była bardzo uczęszczana, więc co ni rusz dochodziło tu do kolizji. Dzięki Bogu, bez ofiar ludzkich, ale ile musieli powypłacać rolnicy za potrącone przez krów samochody!!! ;) Wiadomo, rolnik winien zawsze i wszystkim. I nikogo nie obchodziło, że to wieś, że tu mogą być dzieci, zwierzęta... Przelatywały samochody, prawie nie zniżając prędkości. I płacili za to rolnicy: i krów tracili, i za uszkodzenie samochodów płacili. Kilka lat temu, przy okazji przebudowy tej drogi, poprowadzono ją w obchód wsi. Teraz tam cisza i spokój. Ale, jak mówią mieszkańce, zdecydowanie za późno. Zostało we wsi 32 osoby, w tym tylko jedna chyba rodzina z małym dzieckiem. Pozostałe to emeryci. Wieś jest kilometrach w 20 od Hajnowki i około 5 od najbliższego sklepu, w Dubiczach Cerkiewnych. Czyli, miejsce nie zbyt sprzyjające rozwojowi socjalu.

   Mnie natomiast interesowała ona pod innym względem. Kiedyś jeździłam tu dość często i widziałam około wsi w zaroślach krzaczorów kilkanaście starych krzyży. Interesowała mnie ich historia, bo nie wyglądały one na zwykłe wiejskie lub przydrożne. Wczoraj, z okazji wolnego, postanowiliśmy z Tajfunem uczynić przejażdżkę w tamte strony.





   Ta kapliczka jest szczególnie interesująca. Typowy motyw i wystrój katolicki z prawosławnym krzyżem u góry, na prawosławnym cmentarzu. Taka kwintesencja tutejszej kultury, wiekowej mieszanki wiar i obyczajów.





   Tak, to jest stary, dawno opuszczony cmentarz. Chowano na nim mieszkańców wsi do czasu, póki okolice nie zdziesiątkowała epidemia cholery. Prawdopodobnie, to był rok 1832. Przynajmniej, choleryczny cmentarz niedaleko mojej wsi jest datowany tym rokiem.
   Wtedy władze zabroniły pochowków na starym cmentarzu, bo był blisko wsi i drogi. Przeniesiono pogrzeby głębiej w las i tak to już zostało. Natomiast ten po woli zarastał i zanikał. W 20 wieku pochowano tu jeszcze kilka osób z jednej rodziny, przodkowie której tu już byli. Ostatni pogrzeb odbył się chyba na początku lat 90-ch. Ale to już były pojedyncze wydarzenia. Siostra ostatniego pochowanego pobudowała właśnie tę kapliczkę. To była ostatnia osoba, która opiekowała się tym starym cmentarzem. Potem zmarła i ona...

   W 2015 roku zakończono budowę nowej drogi. Jest szeroka, czysta i równa, jak lotnisko :) Z niej odkrywa się widok na stare krzyże. Ksiądz prawosławnej parafii w Dubiczach Cerkiewnych, do której należy Jelonka, zaczął porządkowanie cmentarza. Zostały częściowo powycinane krzaki, wysprzątane śmieci. Mam nadzieję, że w tym roku prace będą kontynuowane. Widziałam wczoraj świeżo ułożone płytki chodnikowe, które ułatwiają  dostęp z drogi do krzyży.










   Pomimo cmentarnych krzyży, na wjeździe do wsi ze strony Hajnówki po obu stronach drogi stoją także krzyże wiejskie. Według obyczajów podlaskiej ludności, mają one za zadanie chronić wieś i jej mieszkańców od wszelakich napaści.




   Ale mimo tej ochrony w 2004 roku Jelonkę nawiedziła kolejna klęska. Jechaliśmy wtedy akurat ze starszym synem (miał wtedy 8 lat) z granicy. Gnała nas potężna czarna chmura. Tylko zdążyliśmy wskoczyć do domu, jak rozpętała się straszna, ale krótka burza. A po półgodziny dzwoni znajomy, z którym razem staliśmy w kolejce na granicy i pyta, czy wszystko z nami w porządku. Okazało się, że w tym czasie przez las po obu stronach granicy przeszła potężna trąba powietrzna. która położyła pas drzew szerokości około 30 do 50 m. Wieś okazała się na jej drodze. Prawie nie zostało dachów na domach, rozwalone zostały stodoły, szopy i chlewy. Cudem obeszło się bez ofiar. Władzę i ubezpieczenia pomogły odbudować wieś.  Szczególne wrażenie na  mnie wtedy wywarł, przygnieciony powalonym drzewem wiejski krzyż... Teraz na jego miejscu stoi nowy, postawiony w tym samym roku.



   Teraz to cicha umierająca wioseczka. Połowa domów stoi pustych. Na każdym nowy, piękny dach, ale... brak życia...

   To tyle na dziś...
   Pa Kochani! Dziękuję, że jesteście ze mną!

6 komentarzy:

  1. To wspaniałe, że odkrywasz takie miejsca i historie tutaj. Inaczej nie miałabym szans o nich usłyszeć. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nazwa wsi bardzo ładna.
    Rozwikłałaś tajemnicę leśnych krzyży, to chyba duża satysfakcja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze znać historię swojego otoczenia, fajnie, że poznajesz ją z najmłodszym synkiem. pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jelonka teraz jest spokojna. Byłam tam przejazdem zaraz po tej trąbie powietrznej, straszny widok. Budynki bez dachów, drzewa połamane jak zapałki. Kiedyś nikt u nas nie wiedział, co to takiego trąba powietrzna, teraz częściej się zdarza. Zmienia nam się klimat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale odkrywac takie miejsca.
    Dobrze, że ktoś się tym cmentarzem zajął...

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne miejsca...sama mam wielki sentyment do takich miejsc i historii:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń