Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka wielkanocne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka wielkanocne. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lipca 2019

Baaardzo dawno temu...


    ... pewna Pani założyła tego bloga, będąc w pewności, że nigdy nie zabraknie jej tematów, ani chęci tu pisać.

    Witajcie Kochani.

   Życie na nasze plany nie zwraca żadnej uwagi. Ono toruje swoją drogę przez nasze zrujnowane marzenia i obolałe nadziei, tak jakby one w ogóle nie istniały. Nie miały znaczenia, ani jakiejkolwiek wagi... Zawsze wściekałam się, jak ktoś mówił, że każdy jest kowalem swojego szczęścia. G...no prawda! Ale teraz nie będę o tym...

   Zycie trwa dalej. Moje synowie przy mnie, córka, chociaż daleko, ale i tak zawsze pomocna i zawsze w sercu. Mam fajną pracę, w zakresie swoich zainteresowań. Opiekun świetlicy w Gminnym Centrum Kultury. Co jeszcze chcieć? :) No, tego, czego najbardziej się chce, i tak już nigdy nie będzie. Więc muszę (i staram się!) na nowo układać plany na życie i tworzyć nowe marzenia.

   Choroba sprawiła, że od dłuższego czasu nie mogę utrzymać szydełka ani drutów. Ja tam za bardzo się nie przejmuję. Mam ogrom innych zajęć, którym daję radę :)

   Zawsze inspirowały mnie carskie jajka Faberze i bogato zdobione eksponaty Ermitażu. Chociaż w życiu codziennym kieruję się bardziej stylem shaby chik (ależ śmiał się mój Janek z tej nazwy :) ) albo vintage, to jednak nieliczne "bogate" pierdółki są mile widziane. No i naszło mnie przed Wielkanocą, by zrobić takie miłe prezenciki dla osób, które bardzo mnie wspierały w najtrudniejszych chwilach. Powstały takie jajka:













   W ogródku, jak to u mnie w ogródku... Mimo długotrwałej suszy i koszmarnych upałów co nieco dało radę wyrosnąć. Starszy syn ciągle z wężem ogrodowym i konewką... Soczki, dżemy, ziółka... wszystko jak ma być :) Ale o tym w kolejnym poście.
   Teraz jeszcze tylko kilka różyczek Wam na dobru humor i do kolejnego...









   A teraz - do skorego :)

   Pa!

sobota, 12 marca 2016

Wielkanoc na nosie...

   ...i trzeba by było coś zrobić. Ale na razie powstało tylko jedno jajeczko. I to ze trzy dni chyba go robiłam :/

   Witajcie Kochani!

   Za niczym nie nadążam. Drogi, lasy, kałuży, bagienka, znów lasy... Nie, to oczywiście, lepiej, niż harować 8 godzin przy taśmociągu. Ale z czasem jednak męczy. Szczególnie, że dusza pragnie czegoś piknego (poza piknem lasów i bagieniek), a tu czasu brak.

   Ale nie będę Was zadręczać tym swoim skowytem :D





   Wysokość bez frędzli około 17 cm.

   I wsio, lecę. Może uda mi się jeszcze coś dziś zrobić (poza przytulaniem poduchy ;) )

  Dziękuję wszystkim ogromnie za miłe odzewy o przytulaczkach. Tajfun co wieczór zabiera je wszystkie do łóżka i co ranek wynosi "do telewizora" :)

   Trzymajcie się cieplutko! Dziękuję, że nadal jesteście ze mną :)

   Pa!