Obserwatorzy

poniedziałek, 22 lutego 2016

Problemy: Puszczy i nasze...

 

   Dziś poruszę bardzo bolący, nieprzyjemny i niewygodny temat. Post będzie długi i nudny, i pewnie nie wszyscy dotrwają do końca. Ekologia w Puszczy Białowieskiej. Zmusiła mnie do jego napisania dyskusja, rozwiązana dziś na Facebooku. Pisałam już na ten temat kiedyś. Obiecałam, że więcej nie będę. Ale niestety, sytuacja się pogarsza w tempie błyskawicznym, a wina, jak zwykle, zwala się z winowajcy na poszkodowanego. 

   Ponad pięć lat temu, jak tylko zaczęła się cała ta awantura o Puszczę, ten fars o nazwie Natura 2000, cała sytuacja wydawała się na tyle absurdalna, że nikt praktycznie nie wierzył w to, że TO wejdzie w życie. Niestety, ktoś podpisał ten straszny w swojej bezmyślności dokument, nie czytając, jak to u nas się wodzi, drobnego druczku. Albo i przeczytał, ale wygody własne przeważyli troskę o dobro dobra narodowego. Moje słowa komuś mogą pokazać się szydercze. No, nie zaprzeczam, tak jest. Ale proszę pamiętać, że my jesteśmy z Puszczą codziennie, rok po roku już od wielu lat! Ja pamiętam  jeszcze malutkie, które z trudem można było wyszukać wśród mchu, roślinki, które stały już pięknymi dużymi drzewami. I potężne przepiękne olbrzymy, od których teraz zostały tylko straszne szkielety, chociaż przyroda miała dla nich jeszcze wiele, wiele lat życia. Ale my im nie pomogliśmy, i one zginęły.


Te "okorowane" świerki martwe już od jakiegoś czasu. Z nich kornik już dawno wyleciał i zdążył już zniszczyć setki innych drzew.






Te rude korony, to "świeżo" martwe, jeśli tak można powiedzieć.



   Chyba kiedyś już pokazywałam te zdjęcia. Nie robię nowych w zasadzie. To zbyt straszne widoki.

   Często słyszę, że martwe drzewo w Puszczy jest potrzebne. Oczywiście, że potrzebne! Kto o to dyskutuje? To i próchnica, i miejsce zamieszkania milionów żyjątek, i pokarm dla olbrzymiej ilości ptaków. Samo martwe drzewo nie jest w Puszczy problemem. Problemem teraz jest jego ilość, i sposób, w który powstaje. A mianowicie, kornikowa inwazja na świerki. Ile drzew na hektar lasu rocznie pada w zwykłych warunkach? Kilka. Góra kilkanaście. A jeśli pada kilkadziesiąt? A jeśli kilkaset? Absurd? Wcale! Pod koniec lata-początek jesieni na terenie tylko jednego leśnictwa Krynoczka było odnaleziono około 4500 świeżo zaatakowanych przez kornika świerków. Świeżo! Nie mówię o tych, co już stoją martwe. Jesienią wszystkie tryby były usłane grubą warstwą igliwia, samochód jechał, jak po pierzynie. W lesie pod igliwiem nie widać było mchu. Są miejsca, gdzie na kilka hektarów nie można znaleźć ani jednego żywego świerka. Nawet młode są martwe. Sterczą w niebo tylko straszne gołe kości. Uwierzcie mi, nie przesadzam. Mogę zaprowadzić i pokazać. Na koniec jesieni na terenach ściśle chronionych, czyli tam, gdzie nawet wstęp nieupoważnionym wzbroniony, liczyło się już ponad milion martwych drzew! PONAD MILION!!! Wyobraźcie tylko sobie tę liczbę! A teraz wyobraźcie co innego. Ile da rady stać suchy świerk? Rok? Góra dwa. Potem pada. Brzoza, na przykład, ma giętkie, a do tego kruche gałęzie. Jeśli pada, gałęzie pod nią się łamią i konar praktycznie leży na samej ziemi. Natomiast świerk gałęzie ma twarde, które nie łamią się tak łatwo, a jeśli już, to mają ostre, niebezpieczne miejsca złamań. I konar leży od 0,5 do 1,5 m nad ziemią, oparty na tych odłamkach i odłamkami że grożąc we wszystkie strony. A teraz wyobraźcie sobie, ze na nie takiej już dużej powierzchni lasu pada ponad milion takich konarów. No, po pierwsze, nie wszystkie będą w stanie upaść, będą się zawieszać jedno na drugim, stwarzając na prawdę katastrofalne niebezpieczeństwo dla zamieszkującej te tereny zwierzyny. A po drugie... Jaki zwierz da radę przebić się przez tak potężne, pewnie 3-4 metrowe "barykady"? Lis, może jeszcze zając. Ale na pewno ani sarenka, ani jeleń, ani nawet żubr. I zwierzyna zostawi te lasy, szukając sobie bardziej przydatnego do zamieszkania miejsca. Żubry już co raz częściej i na dłużej wychodzą z Puszczy w pola i na łąki, bo są już miejsca, gdzie one nie w stanie są się poruszać. A i sarenki... Widzieliście kiedyś nadzianą w skoku na ostry odłamek gałęzi sarenkę? A ja widziałam! I uwierzcie mi, widzieć jej cierpienia było jednym z najkoszmarniejszych przeżyć mojego życia! 
   A i młode rośliny przez taką warstwę do światła się nie przebiją. Ile trzeba czasu, by te drzewa spróchniały i opadły na ziemię? 20? 30 lat? Nawet nie wiem... To kiedy na tym miejscu znów powstanie Puszcza? I czy będzie to już TA SAMA Puszcza? A przecież wystarczyło na początku lata, jak tylko kornik zaatakował pierwsze drzewa, ściąć je, te 20-30, a pozostałe setki by żyły nadal! Nadal służyły by domem dla ptaków i nadal produkowały by miliony metrów sześciennych tlenu.

   Najpopularniejsze oskarżenia w nasz adres dotyczą tego, że my dla pieniędzy gotowi jesteśmy całą Puszczę wyciąć pod korzeń. Sorry bardzo! Popróbujcie na to popatrzeć z naszego punktu widzenia. My pracujemy w Puszczy. My z Puszczy żyjemy. Wychowujemy swoje dzieci, doglądamy rodziców. Musimy na to wszystko mieć pieniądz, i owszem. Ale! Nam z mężem do emerytury jeszcze 15-19 lat. I my chcemy, by przynajmniej na ten czas starczyło nam w Puszczy pracy. A dla tego trzeba, by Puszcza kwitła i dobrze się miała. Nie w naszych interesach wyciąć, jak to o nas się mówi, Puszczę za rok. No bo z czego my będziemy żyć potem? Dla nas ważne, by Puszcza miała jak najlepiej, by rosła, by była mocna i potężna. Bo to będzie znaczyć, że dla nas, i dla naszych dzieci zawsze znajdzie się tam praca. A do tegoż, wycinka teraz nie jest najważniejszą częścią umowy. W 2015 roku posadziliśmy 6 ha młodego lasu, ponad 26 000 sadzonek! Do tego ogromne tereny pielęgnacji młodych nasadzeń, obkaszanie, owijanie wełną i gałęziami świerkowymi, grodzenie. W tym roku planowane jest sadzenie około 250 000 sadzonek. Nie nawijam, mamy przecież opis prac do umów. Ja osobiście posadziłam tysiące sadzonek, pomagałam w sadzeniu setek tysięcy. Własnoręcznie zebrałam i wywiozłam z lasu tony śmieci! Kto z tych naszych szanownych ekologów może pochwalić się takim dorobkiem? Gwarantuje, że nikt! A ten, kto może, nie będzie krzyczeć na każdym rogu o ratowaniu Puszczy, tylko będzie PRACOWAĆ, by ją ratować.

   Mogłabym pisać bez końca. O ekologach, którzy przyjeżdżają ogromnymi terenówkami na tereny ścisłe, nie mając żadnych przepustek ani pozwoleń, i w czasie upałów i zagrożenia pożarowego w Puszczy wyrzucają przez okna samochodów niezgaszone niedopałki papierosów (na własne oczy widziałam!) O młodych pseudoekologach, którzy przywiązują się do drzew w znak solidarności (!) z chrząszczem, o którym nawet nie mają pojęcia, jak wygląda. I w końcu przyznają się, że są tu tylko dlatego, że mają po 50 zł za dniówkę. O profesorach, którzy porównują liczebność dzięciołów teraz i dwadzieścia lat temu, nie mając pojęcia, ile ich tak na prawdę było dwadzieścia lat temu, no bo "Panie, kto je wtedy liczył?" a na pytanie, skąd w takim razie wie, że stało mniej, odpowiada: "No bo wiem, że mniej" I o dzięciołach, o których tak się martwią ci ekolodzy, i które dziś mają wyżerkę na maksa, wydziobując z pod kory tego ponad miliona świerków robactwo. Ale co one będą wydziobywać za rok? Przecież żywych "choinek" już nie zostanie. I co? A polecą sobie gdzieś indziej, gdzie te robaki jeszcze są. I Puszcza zostanie bez dzięciołów, a oskarżą o to znów że nas, bo niby my im swoimi pracami życie zakłócamy. Absurd totalny! Natura jest mądra, i te zwierzaki baaaardzo dobrze rozumieją, że z naszej strony im nic nie grozi. Czy to jedziesz samochodem, czy traktorem, czy pracujesz piłą - podchodzą i się gapią :) Odejdą trochę tylko wtedy, jak zatrzymasz się i zaczniesz gapić się na nie :D Lisy chodzą dookoła samochodów i gotowe opony osikać (sorry! :D ) Żubry przychodzą na podwórza i objadają z żarcia trzodę domową. A jak w złym humorze, to i dla właściciela może dostać się "porcja". Tak że na razie nie mają zwierzaki źle. Ale w najbliższym czasie, jeśli nic się nie zmieni, zwierz z Puszczy ucieknie, tak, jak i ptak. I zostaną nasi wspaniali ekolodzy sam na sam z ogromnym martwym cmentarzem, który kiedyś był płucami całej Europy. A stał pomnikiem ludzkiej głupoty i chciwości.

   Mogłabym pisać bez końca. Ale czy jest sens? Mądry i tak będzie myśleć. Mało kto się odezwie, bo się boi. Bo będzie musiał wytrzymać napady wieli "prawowitych obrońców", nie mających żadnych skrupułów. A głupi... A może nawet i nie głupi, ale mający w tym swój interes... I tak napisze: "Bzdura!" Po prostu "bzdura", bez żadnych argumentów, bez liczb, bez faktów... Bo to dla nich odpowiada: wszystko, co nie jest po ich myśli, jest bzdurą!

   I na tym dziś skończę. Chcę zamknąć ten temat, bo zmęczona już jestem kompletnie, starając się udowodnić, że nie jestem traktorem. Wiem, że od dziś dużo kto usunie mnie ze znajomych, a niektórzy pewnie i zablokują. Ale, prawdę mówiąc, mało to mnie obchodzi. Bo ten, kto mnie zna, ten  i tak wie, jak odnoszę się do Puszczy, i co gotowa jestem dla niej zrobić. I ten i tak zostanie ze mną. A kto nie zna... Temu i tak nic nie udowodnię. 

   Z całego serca dziękuję tym, kto dotrwał do końca.

   Miłej pory doby Kochani. 

   Pa!

8 komentarzy:

  1. Powiem tylko tyle...doczytałam do końca !

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodać, nic ująć.Napisałaś świętą prawdę.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i wytrwałości moja droga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam w podobnej sytuacji były lasy w Beskidzie , ale tam wycina się świerki i natychmiast zastępuje je nasadzeniami drzew liściastych . Lasy z przewagą świerków nie są naturalne ,to sztuczne nasadzenia i to niestety powoduje obecnie ekstremalne nagromadzenie szkodników . Masz rację i to powinno przeczytać jak najwięcej ludzi .

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam w podobnej sytuacji były lasy w Beskidzie , ale tam wycina się świerki i natychmiast zastępuje je nasadzeniami drzew liściastych . Lasy z przewagą świerków nie są naturalne ,to sztuczne nasadzenia i to niestety powoduje obecnie ekstremalne nagromadzenie szkodników . Masz rację i to powinno przeczytać jak najwięcej ludzi .

    OdpowiedzUsuń
  5. Porażające! Mogę coś zrobić by pomóc? Na razie opublikowałam na moim FB. Dziękuję za ten wpis.
    Mamaczek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój błąd z tym opublikowaniem. Toskutek emocji po przeczytaniu wpisu.
    Czy mogę umieścić link do tego wpisu na moim koncie FB?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. przeczytałam do końca i zgadzam się z Tobą w 100%!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam szczegółów. TY - jako mieszkanka - wiesz najlepiej; potrafisz dobrze ocenić sytuację.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń