Obserwatorzy

niedziela, 4 września 2016

Ze światu po nitce...

   ...- nagiemu koszula. Tak u nas mówią.

   Witajcie Kochani!

   Mam koszulę :) Ale chodzi o różnego rodzaju owoce i warzywa. Chociaż sama w tym roku mało co mam, oprócz śliw, to sąsiedzi ratują. Jedna przyniosła kosz przerośniętych ogórków, dla kóz, bo jej już nie chcą jeść. Moi też nie chcą, wybredy takie. Więc spożytkowałam inaczej. Za podstawę wzięłam ten przepis: mizeria do słoików. Tylko że nie obierałam ogórków, nawet tych największych, ale wydrążyłam gniazda nasienne, przynajmniej tej najgrubsze. Bo wiem, że moi Panowie zaraz krzywić się zaczną ;) Sałatka wyszła chrupiąca i zarąbiście smaczna!



   Już dwa słoiczki skonsumowaliśmy. Smakowała wszystkim domownikom, a to znaczy, że zagości u mnie na stałe. Tym bardziej, że daje możliwość spożytkować wszystkie ogórki, i stare, grube, i te ostatnie, zniekształcone i brzydkie :)

  Kolejną nowalijką u mnie w spiżarni jest sałatka białowieska. Przepis był podany przez Ninę Nikołajuk na Facebooku.



   To już sałatka z opieńkami i KISZONYMI ogórkami. Kto nie zagląda na FB, dla tego podaję przepis tu:

SAŁATKA BIAŁOWIESKA

Sałatka białowieska: 1 litr wody, 1 szklanka octu, 1 szklanka cukru, 0,5 szklanki oliwy, 2 łyżki soli, przyprawy (czosnek, listek laurowy). Pokroić ogórki kiszone w plasterki. Dodać podgotowane (10 min) marchew, cebulę (pokrojone w plasterki)i opieńki. Ułożyć warstwami w słoiku i zalać zalewą. Wtedy prezentuje się znakomicie.

   I dodam: pasteryzować z 20-30 min. Przepis skopiowałam ze strony Niny. Natomiast ja dałam dwa razy mniej octu, bo dla mnie to było zdecydowanie za dużo. Ja sałatką tą się zajadałam, a le dla męża była za słodka. Więc można zmniejszyć trochę i dawkowanie cukru. Ale to już kwestia gustu osobistego. Trzeba eksperymentować. Tak czy inaczej, to kolejny przepis, który wpisałam do swojego przepisnika  z parafką "KONIECZNIE" :D

   Opieniek było bardzo dużo, ale krótko. Większość nie zdążyła nawet urosnąć, bo było sucho i gorąco. Które nie uschły, te sparzyły się w kępkach i zgniły. A szkoda! Bo sałatek tych mam zdecydowanie za mało!






   Te zdjęcia robiłam telefonem, na bieżąco :) Piękny widok, nie prawdaż? Nacieszyć się nie mogłam!

   To na razie będzie wszystko. Chcę Wam jeszcze pokazać Brześć, w którym wczoraj byłam, ale to później.

   Zdublował mi się czemuś post o szkole. Ale usuwać nie będę, bo są komentarze i tam, i tam. A przenieść je nie umiem :)

   Witam nowych obserwatorów. Dziękuję ogromnie, że zdecydowaliście się być ze mną. I wszystkich, oczywiście, serdecznie pozdrawiam!

   Pa!

3 komentarze:

  1. cześć Luda...
    wszystko smakowicie wygląda;
    bloger ostatnio szwankuje i podczas edycji postu niestety zawsze je dubluje; a jak 3 raz poprawisz/edytujesz już zapisany post to i 3 takie posty będziesz mieć... hihi
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) pyszności
    A opieńki naprawdę zjawiskowo wyglądają na tych zdjęciach...jak w jakimś magicznym lesie :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń