Obserwatorzy

niedziela, 19 maja 2013

O przyjemnym po raz drugi...

   ...czyli domowe spa.

   Taki miał być tytuł kolejnego posta. O domowych mydełkach, mleczkach, tonikach i scrabach. Życie czasem jest jednak drastyczne, wnosi swoje korekty, nie uważając na nasze zdanie. I zwykle nie na naszą korzyść. Kilka minut po opublikowaniu poprzedniego wpisu dowiedziałam się, że zmarł mąż siostrzenicy, fajny chłopak, mąż, i tato małej córeczki. Niestety, przegrał z nowotworem. Ból i żal. Niesprawiedliwość... Ale, jak powiedział na mszy Baciuszka, Bóg pewnie ma co do niego inne plany. Szkoda tylko, że nam nieznane...

   No, a do tego kolejne problemy, problemy i problemy... No, i ogrom robót w ogrodzie. Wiadomo, wiosna przyszła późno, i wszystko trze robić na raz. Chłopaki jeden w pracy, drugi w szkole do późna. Tajfun praktycznie od wczesnego poranku prawie do nocy na podwórku, trze i za nim oglądać się, bo póki babcia za róg domu zajdzie, żeby zobaczyć, gdzie on jest, to on zdąży trzy razy dookoła domy obiec i po drodze kupę szkód narobić :) Szczególnie lubi wypuszczać kozy (a te pendzikiem do krzaczków - jedna mi już całkiem choinkę objadła) i króliki. No, te to przynajmniej nie uciekają od razu. Zaginęła nam kotka, zostawiła dwójkę maluśnych kociąt, do tego jeszcze chorych na zapalenie oczu. Próbuję karmić, podaję kropelki. Jak by mi jeszcze roboty brak było :) No ale cóż, przecież nie zostawię na śmierć. A do tego jeszcze przez jakiś czas nie mieliśmy internetu. Myślę, że dla mnie to wyszło na dobre, bo więcej czasu mogłam poświęcić na roboty niezbędne :D Może i za dużo, bo zaczęły mi się znów odzywać stawy i kręgosłup. No, ale to jak zwykle, przyzwyczajona już jestem :)

   Nie, no długo, długo mnie nie było... Zdążyły rozpuścić się i przekwitnąć krokusy, magnolia (szczególnie obficie w tym roku kwitła!), tulipany i narcyzy. Kwitnie bez, oszałamiając zapachem. W tym roku jest pierwszy (jedyny póki co) kwiat bzu czerwonego. Wzięłam go z pięć lat temu od znajomych. Kwiołą słabiutką roślinkę, która prawie nie miała szans na przeżycie. Trawnik koszony, odrosty usuwane, ten cudem się uratował, jak specjalnie dla mnie. A że wysadziłam go po sąsiedztwu z innymi bzami, to nie byłam pewna, czy on przeżył, czy to jest odrost od innego krzaka. Ale jest! Mam go! Już kilka lat próbuję zaszczepić na jednym krzaku kilka odmian, ale nie wychodzi mi. Przeczytałam w jakimś czasopiśmie, że znana rosyjska piosenkarka ma na działce krzak, na którym kwitnie 32 odmiany bzów. Tak mi się chce mieć taki krzak! Ale cóś za każdym razem idzie nie tak. Szczepię przecież i jabłonki, i śliwki, i gruszki. Mam nawet jedno pechowe (no, to to akurat jest względne...) szczepienie, gdzie zaszczepiłam na jabłoni gruszkę :( Ot, jakoś tak zimowe drzewko mi się pomyliło :D Gruszkowa gałązka rośnie, zieleni się co roku, robi się dłuższa i grubsza, ale nie kwitnie. No, a bez mi się nie daje. Na szczęście, zima była choć i bardzo śnieżna, ale nie ostra, strat w ogródku i ogrodzie prawie nie mam.

   Jak na razie, to nie szaleję ani w kuchni, ani za szydełkiem. Ogród i Maluch pochłania cały czas. No, i robota, oczywiście. Od jazd mnie też nikt nie uwolni :) W lesie teraz masakra. Chyba wszystkie komary, co miały wylęgnąć się za całą wiosnę, wyszły na raz. Nie mam pojęcia, jak chłopaki wytrzymują tam 8 godzin. Mimo że stosują różne spreje, to te jednak działają do pierwszego spocenia się, czyli na kilka minut.  Nie mówiąc już o upale. No bo mamy upały po prostu lipcowe. Temperatury też z całej wiosny na te ostatnie dni się skumulowały :)

   Zdjęć dziś dużo nie będzie. Akumulatory mi w aparacie padły, a baterii zwykłych starcza ono na kilka zdjęć. Zbankrutuję ze swoimi potrzebami. Więc tak na krótko: czy znacie zawijańce ziemniaczane? Albo waflowe, jak kto woli... Pycha!
   Można powiedzieć, że to najprostszy przepis na danie, które można podać jak na zwykły codzienny obiad tak i na świąteczny stół. Jak udekorujesz... I tak

ZAWIJAŃCE ZIEMNIACZANE

 Potrzebne będą wafle, takie zwykłe, do przekładania, prostokątne lub kwadratowe. Potłuczone gotowane ziemniaki. Dodatki dowolne. Może to być drobno pokrojona podsmażona słoninka z cebulką, parówki, podsmażone mięso mielone lub, jeśli kto woli, gotowane, smażone albo duszone warzywa, zieleń, zioła rozmaite. Wszystko wymieszać, doprawić według gustu. Nasmarować wafle. Odczekać kilka chwil, by wafle zmiękły. Zwinąć w rulonik
    Pokroić na grubość około 2 cm
    Na patelnie z odrobiną oleju, obsmażyć na rumiano.

Smacznego!

   Można zrobić więcej i zamrozić. Po rozmrożeniu są tak samo smaczne. Mroziłam ruloniki, świetnie się spisały przy "najściu" nieoczekiwanych gości :)

   Z robótek mam chyba tylko trzy, zrobione jeszcze "przed ogrodem" :)








*
   Tajfuna pytają, kto w rodzinie na czym jeździ.
   - Tatko - trrrarrom (czyli traktorem), niania - rowem (czytaj: brat - rowerem :D), mama - bi-bi (jasne, samochodem), Siasia - Pawom (czyli siostra Aleksandra - Sasza w rodzinie - przyjeżdża z Pawłem :D)
*
   No to na dziś chyba wszystko. Udanego tygodnia życzę!

   Pa!

14 komentarzy:

  1. Piękne ubranka dla laleczek i bardzo ciekawy przepis. Napewno skorzystam!

    Życzę dużo zdrówka i siły w walce z codzinnością. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjmij moje kondolencje i słowa współczucia, tak mi przykro...moja przyjaciółka od roku walczy z nowotworem, ma dwoje dzieci 9 i 6 lat, bardzo to przezywam...
    A wracając do Twoich prac to prawdziwe cuda, tak misternie wykonane i dzięki za przepis z pewnością kiedyś wykorzystam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne ubranka :) Podziwiam wykonanie z tymi wszystkimi szczegółami :) A zawijańce mnie zaciekawiły,jeszcze takiego czegoś nie jadłam :)
    Życzę Ci abyś znalazła chwilę wytchnienia,a problemy niech już sobie pójdą precz.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że znowu jesteś, bo trochę się martwiłam. Dbaj o siebie, żeby Ci sił na wszystkie obowiązki ale i przyjemności starczyło. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Długo cię nie było, współczuje tragedii rodzinnej ciężko wygrać z tym co jest nie raz silniejsze. Piękne prace a te roladki jeszcze nie robiłam i na pewno skorzystam z przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję Twojej kuzynce, niestety wiem, co znaczy stracić najbliższą osobę, to bardzo trudne, ale nikt nie jest w stanie zmienić planów Bożych.
    Zawijańce znam, jadłam kiedyś u kuzynki i bardzo mi smakowały:)) Lale prześliczne. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Robię takie roladki od jakiegoś czasu - przepis od teściowej koleżanki, tylko ja obsmażam jak schabowego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepis spisałam, wypróbuję.
    Przepiękne ubranka dla lali.
    Życzę dużo sił w codziennym życiu i jak najmniej problemów. Pozdrawiam pociesznego Tajfuna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ Ty pięknie te lalki ubierasz Luda :-) Dzięki za fajny przepis. Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepis super, muszę spróbować koniecznie ;o)
    Piękne kreacje!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. NO muszę wypróbować te zawijańce. Zwlaszcz, że można zamrozić :)
    Ubranka jak zwykle przecudne :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super przepis!!! skorzystam a lale cudne!!
    Jestem tu pierwszy raz i będę zaglądać
    serdeczności ślę

    OdpowiedzUsuń
  13. Uprzejmie proszę o wypełnienie ankiety i rzetelną ocenę atrakcji turystycznych Puzczy Białowieskiej. Z góry dziękuję.
    http://www.ankietka.pl/ankieta/115691/atrakcyjnosc-turystyczna-puszczy-bialowieskiej-i-mozliwosci-jej-podnoszenia.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Uprzejmie proszę o wypełnienie ankiety i rzetelną ocenę atrakcji turystycznych Puzczy Białowieskiej. Z góry dziękuję.
    http://www.ankietka.pl/ankieta/115691/atrakcyjnosc-turystyczna-puszczy-bialowieskiej-i-mozliwosci-jej-podnoszenia.html

    OdpowiedzUsuń