...nadchodzą Święta. Czujecie to?
Witajcie Kochani!
Przez natłok pracy, rutyny i problemów częściej i częściej przebija się promyk świątecznego nastroju. Tu ozdoby choinkowe w sklepie wystawili, tam światełka w witrynie wywiesili, w telewizji w reklamie prezenty pokazują... Przydają się też news'y z Allegro o wyprzedażach. Znalazłam parę uroczych prezencików dla rodzinki :) A Wy gotowi już do świątecznych szaleństw? Oj, na pewno jeszcze nie! Ja też. Ale się staram, staram :) Nawet parę ozdóbek zrobiłam, podpatrzonych gdzieś tam w przestrzeni internetu.
Nie wiem, nie mój styl, ale popróbować musiałam :) Za to kolejna robótka - to już całkowicie moje! Lubię te kolorki, te klimaty, tą strukturę.
A i pożytku odrobinę mam, bo musiałam w końcu pozbyć się pozostałości różnorakich włóczek, których nazbierało się już dość duże pudło. Robienie z tak grubej włóczki to sama przyjemność. Po tym, jak zwykle dłubię z cieniutkiego kordonka, to przy tym chodniczku po prostu odpoczywałam, i fizycznie, i psychicznie :) Z pozostałości od pozostałości :D w biegu powstały takie oto pojemniczki:
Na tym na pewno nie skończę, bo włóczek "nie do moich robótek" mam jeszcze duuuużo. Chodniczek raczej będzie miał rodzeństwo :)
Mania grubego robótkowania na tym nie przystała :) Szperając kiedyś po brazylijskich blogach szydełkowych, napotkałam różnego rodzaju kolię, szaliki i kołnierzyki z grubej włóczki. Myślałam, że to raczej nie jest zbyt praktyczne. Ale pomysł ten jednak w głowie się zadomowił i chodził za mną jakiś czas. Więc pomyślałam, że trze go zrealizować i zwolnić w głowie miejsce dla czegoś bardziej przydatnego :) A że włóczki grubej miękkiej mam pod dostatkiem, to...
Robi się błyskawicznie. Przyjemnie. Owinęłam się... Poczułam się świetnie! No to teraz chyba czas na czapkę. A czemu nie? Przecież zima idzie! Raczej... już przyszła... No, nie jest, co prawda, u mnie tak już całkiem zimowo. Przy okazji kolejnego pobytu w sklepie pasmanteryjnym namówiła mnie sklepowa na taki trochę nietypowy zakup. Włóczka-taśma do robienia szalików-boa. Widziałam ich dużo w necie, ale sama robić nie próbowałam, no bo co ja potem z tym boa zrobię? Ale że robótkowo strasznie ciekawska jestem, to skusić mnie do takiego zakupu raczej trudnym nie było :D No i naprzód!
Robić go można jak szydełkiem (właśnie tak i zaczęłam), tak i na drutach. Jednak szydełkiem splot wychodzi bardziej zwarty, a co za tym idzie, szalik jest krótszy. Zrobiłam na drutach. A wczoraj zobaczyłam u Janeczki, że też takimi szalikami się bawiła :)
Wypoczęłam troszkę na grubych robótkach, więc trze znów się brać za ubranka lalczyne. Bo to właśnie na nich udaję się co nieco zarobić. Zamówień teraz nie mam, zbyt rzadko pewnie tu bywam :( To będę lalkami się bawić :)
To chyba tyle na dziś. Wyczynów kuchennych zbyt nie było, przynajmniej nie takich, o których warto by było pisać :) Problemów nadal powyżej dachu, ale uczę się robić, jak Scarlet - pomyślę o tym później. I tak z większością nic nie poradzę, trzeba tylko czekać. Znów pod zagrożeniem pobyt i studiowanie w Polsce córki. Uczelnia nie może wydać kolejnego zaświadczenie o nauce, bo obrona inżynierki to już niby nie jest nauka, a Urząd nie może wydać zezwolenia na pobyt bez tego zaświadczenia. A nie ma zezwolenia - nie ma pobytu i obrony. I nikt nic nie może (lub nie chce) poradzić. Pracodawca córki (bo ona jeszcze i pracuje w zawodzie) gotów jest potwierdzić umowę o pracę dla karty roboczej, ale Urząd nie chce jej uznać, bo w Polsce swoich programistów jest pod dostatkiem, wcale nikt nie musi brać obcokrajowca :( Błędne koło... Nie wiem, co będzie... Jak z tego wybrniemy... Pozostał miesiąc do ostatecznego terminu podania dokumentów, a u nas żadnego pomysłu :( Mimo 10 lat bezproblemowego (z naszej strony) pobytu i nauki. Ciekawe, żeby w Irlandii, Holandii lub Wielkiej Brytanii ktoś tak obchodził się z Polakami... Co by wtedy było? Pytanie, oczywiście, czysto retoryczne... :(:(:(
Za tydzień przetargi... Kolejny powód do zmartwień, bo to zawsze wielka niewiadoma. Aż ręce się trzęsą, jak pomyślę, i w środku wszystko drży...
Dobra...
Witam nowych obserwatorów! Staram się do Was wpadać, ale nie zawsze to bywa natychmiast. Dziękuję za komentarze! Tak fajnie ich czytać! Za słowa otuchy i poparcie :) Też Was kocham!!!
Pa!
Przykre, że musicie się ciągle zmagać z biurokracją i dziwnymi przepisami, urzędami i urzędnikami, którzy tylko utrudniają. Po 10 latach pobytu powinna to być tylko formalność.
OdpowiedzUsuńKolejny powód do zmartwień to przetargi, od których będą uzależnione Wasze dochody....Nerwówka, stres, strach, ale należy mieć nadzieję, że wszystko ułoży się po Waszej myśli i będzie dobrze. Musi być dobrze, czego szczerze Wam życzę.
regian
Chodniczek po prostu świetny, a to, jaki jest w dotyku - .. Mmm, boskie ^.^
OdpowiedzUsuńFiolkowy szalik natomiast wygląda przepięknie w swojej prostocie. Szkoda, że go nie widziałam. Ale najpierw pomyślałam, że to komin.
A boa.. A czemu i nie mieć jednej takiej rzeczy na jakieś rzadkie wyjścia albo kiedyś-możliwy-ślub-córki-synów? =]
Nawet nie skojarzyłam od razu, kto to jest :D I jak mógł widzieć ten szalik :)
UsuńFajne, różnorodne prace. Życzę Ci aby w końcu kłopoty minęły i żebyście mogli żyć spokojnie i szczęśliwie. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za pomyślność i z serca życzę jak najlepiej!!! Szaliczki, dywaniki, pudełeczka cudowności!! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia! Strasznie to przykre, że tak musicie walczyć o coś, co się najzwyczajniej w świecie należy...
OdpowiedzUsuńLudka... żyjesz !!!! hihi
OdpowiedzUsuńwidzę, że tworzysz... bardzo ładny chodniczek ...
niestety biurokracja jest wszędzie... co zrobić...
wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...
buziaczki
Świetne bombeczki! W ogóle cuda dziergasz! Podziwiam. Zapraszam do siebie. Dorota
OdpowiedzUsuńSame cudeńka, ten chodniczek mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńKoszyczki po prostu boskie :):)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i dołączam do grona podglądaczy Ewa
Ile pięknych rzeczy:) A ostatni szaliczek po prostu uroczy:)
OdpowiedzUsuńPiękne robótki doceniam te osoby ,które potrafią zrobić z niczego coś fajnego
OdpowiedzUsuń