Obserwatorzy

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Serduszkowo

u mnie się zrobiło. No,  połowa lutego nie za górami, wieje Walentynkami :) Ale o tym trochę później.
   Piękna noc! Dzisiaj już jest trochę inaczej, ale wczoraj nie mogłam odejść od okna. Pełnia... Biała ziemia, białe dachy, białe drzewa, zalane mlecznym światłem... Nieziemskie piękno, urocze widoki, które chce się wchłaniać całą swoją istotą. Uwielbiam pełnie! Nie, nie biegam na czworakach, by na pobliskim wzwyszu wyć w niebo :) I kły mi się nie wyrzynają :) I sierść na karku nie wyrasta :D Z dzieciństwa lubię księżycowe noce. Mogłam godzinami stać bez ruchu, patrząc w niebo. Na Księżyc, na gwiazdy... Wyszukiwać gwiazdoźbiory, wspominać mity o ich powstaniu, domyślać coś swoje... "Połykałam" książki o popularnej astronomii. Z soczewek od starego aparatu zbudowałam sobie teleskop :) I patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam... Marzyłam, że kiedyś odkryję w kosmosie coś zupełnie nowego, niezwykłego, o czym ludzie nawet marzyć nie marzyli :) W szkolnej bibliotece wyszperałam książkę, dużą, szykownie ilustrowaną zdjęciami i rysunkami o kosmosie, dla dzieci w wieku tak 10-13 lat. Wypożyczałam ją z 15 razy chyba. Jeden rozdział był właśnie o Księżycu. Ten, kto go napisał, był pewnie szalonym pasjonatem naszej satelity :) To po przeczytaniu go tak zadurzyłam się w widoku pełni. Zaczynał się rozdział małym wierszem. Autorem był, jeśli mnie pamięć nie myli, jakiś nieznany mi średniowieczny poeta.
                           О, Луна! Ты единая
                           проливающая свет!
                           Ты - несущая свет человечеству...

                   O Księżycu! Ty jedyny
                   darujący światło!
                  Ty - niosący światło dla ludzkości...

   Dziwne słowa... A tak mnie zauroczyły. Patrzyłam na twarz Księżyca, zgadywałam nazwy kraterów i mórz, starałam się odgadnąć, czy chodziły tam kiedy żywe istoty, jakie one mogły być, czy patrzyły z takim samym zainteresowaniem na płynącą w niebie błękitną Ziemie? Tyle pytań, a żadnej odpowiedzi. Byłam wiecznie głodna wiedzy. Te same pytania mam i teraz. Tylko już nie mam tej dziecięcej niecierpliwości i... desperacji? Wyciszona, patrze na nieziemsko piękny krajobraz, wchłaniam go i po prostu się cieszę tym, że mogę go podziwiać.

   Serduszkowo, serduszkowo... Większość z Was, pewnie, też zajęła się już walentynkowymi ozdóbkami. Niby cudze święto, a jak u nas się przyjęło. Bo jest fajne. Bo jest na potrzebę. Bo fajnie jest mieć taki dzień. Jak już pisałam, powolutku przyuczam Tajfuna do samodzielności: w jedzeniu, w bawieniu się. Mam już możliwość czas od czasu nawet przy nim posiedzieć z szydełkiem. Wykorzystuję takie możliwości na maksa. Mam ściągniętych z internetu dziesiątki schematów. Próbuję ich, wybieram, co mi bardziej się podoba, co łatwiej się robi, a dobrze wygląda. No i oto wyniki moich starań. Zawieszka. Muszę dorobić chyba chwościk, bo jak by czegoś jej brakowało.

    Te mają po 7-7,5 cm.


    To troszkę większe, około 7,5-8cm.
    Te około 5 cm.

    Te około 6 cm. Pojedyncze. Może spróbuje jeszcze i ich wypchać, zobaczę.

    To jest malutkie, ok. 3,5 cm

   Teraz czekam na dostawę zawieszek do komórek i breloków, by wszystko to odpowiednio "zawiesić" .
   Ten wzór wypróbowałam, ale nie powiem, by się spodobał. To raczej mogło by być podkładką pod kubek. Jest 12-13 cm. Trzeba popróbować robić ściślej, może być zupełnie inny efekt.
    No i technika, którą od dawna podziwiam, ale nigdy jeszcze nie robiłam - wire wrapping. No, może to nie jest tak całkowicie tradycyjnie ta technika, ale ja przecież wcale nie pretenduję na zwanie maestro :D

   Znów że, pomysł nie mój. Wzorowałam się na tym zdjęciu:
   Ściągnięte z internetu już nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd. Nie starałam się kopiować, tylko inspirowałam się tymi serduszkami ze zdjęcia. Muszę dopracować ilość zgięć, bo czasami nie miałam za co się zaczepić :)
   No, z kolei, to ja łamię, pewnie, kupę przepisów o autorstwie i takie tam... Ale po pierwsze, jeśli mam za wzór czyjąś robótkę, to zawsze to zaznaczam. Nigdy tego nie przemilczę. Mogę nie podać źródła, bo większość ściągnęłam jeszcze wtedy, gdy nie miałam pojęcia o ACTA :) i nie zaznaczałam strony rodzimej. O czym teraz bardzo żałuję. A po drugie, teraz różnego rodzaju podobnych dzieł jest tyle, że już trudno powiedzieć, kto był autorem projektu. Pamiętam jedną dyskusję na blogu, autorka którego skarżyła się na to, że inni użytkownicy kopiują jej wyroby z masy solnej. Trudno. Ale takie coś robiliśmy, jeszcze będąc w podstawówce, tylko że z gliny i malowaliśmy plakatówkami. A było to już dobrych 35 lat temu. Czy teraz moja nauczycielka ma oskarżyć wszystkich dzisiejszych masosolniaczy o naruszenie praw? Albo też o szyte serduszka. To samo: szyliśmy je wtedy. Z obcinków materiałów, skrawków wstążek, zdobili nitkami, kwiatkami z krepy. To już WSZYSTKO było! I wisiorki sobie robiliśmy, oplatając miedzianym drutem kamyczki. I lalki ze słomy i lnu ubieraliśmy w stroje ludowe, a nawet modne :) I szmacianki sobie szyliśmy, nawet czasem bardzo podobne do niektórych dzisiejszych Tild. Nie, nikogo nie osądzam. Rozumiem, że dla dziewczyn, które z tego żyją, dla których ważne, by na rynku  nie było zbyt dużej konkurencji, każdy podobny towar jest plagą. Chcę tylko powiedzieć, że nie każdy taki przypadek koniecznie jest aktem bezczelnego kopiowania. Mamy dostęp do takiego źródła informacji, takiego ogromu wzorów, że po prostu czasem podpadamy pod czyjś wpływ, nawet tego nie zauważając. Albo po prostu, nie mając żadnych złych i nędznych zamiarów, tylko dlatego, że bardzo się spodobało.
   A żeby nie skończyć na tak trwożnym temacie, macie rozweselacz:
   Adres obrazka:  https://pp.userapi.com/c6107/v6107305/2557/n0wGSHQ_3QQ.jpg

   Na dziś wsio. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę lekkiego, ale pracowitego tygodnia :)
   Pa!

   PySy. Proszę o radę. Jak w blogerze znaleźć, kto z obserwatorów kiedy dołączył? Bo widzę, że mi pięciu przybyło, a znalazłam tylko trzech :( W starej wersji blogera było takie okienko. Pewnie, powinno być i tu. Ale gdzie?
   Buziole!

17 komentarzy:

  1. podziwiam za odwagę w wypróbowywaniu nowych technik...serduszko koralikowo-wire-wrapping fajne! :)
    no i wszystkie te kolorowe zawieszki :) narobiłaś się!
    Co do "dygresji" o prawach autorskich, hi ogromna przestrzeń jaką jest internet nie pozwala nawet człowiekowi dojścia do źródła, no chyba, że ktoś miał coś opatentowane, a tak to w zupełności zgadzam się z Tobą, człowiek nie ma czasami złych zamiarów a może to zostac odebrane inaczej...
    z niecierpliwością oczekuję kolejnych wpisów :)
    py.sy ;) nie wiem gdzie teraz szukac takich info ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. to tylko chyba ja jestem 100 lat ... nie napiszę za kim bo jakoś nie mamczasu na nowe techniki... a może to lenistwo ?
    urocze serducha Ludka ...
    co do praw autorskich...punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ... temat długi i kontrowersyjny... i zgadzam się z Tobą co do tej nauczycielki...
    fajnie... że mały Tajfun zamienia się w Wicher...hihi
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Romantyczna z Ciebie dusza :) A serduszka wspaniałe i jakie różnorodne......

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne serduszka, szczególnie te pastelowe i koralikowe. Radosna dzidzia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne kolory tych słodkich serduszek:):)Głowa do góry i się nie przejmuj! Piękne rzeczy robisz i tego się trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam podglądam panią od dawna na blog trafiłam przypadkiem nigdy nie komentowałam.Robi pani piękne rzeczy fajnie opisuje az chce się czytac ,po drugie mam sentyment do stron w których pani mieszka (mam tam rodzine)pozdrawiam Ziuta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Serduszko z koralikami jest cudne;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie są cudowne, ale najbardziej urzekło mnie to beżowo-różowe:) Jest nieziemskie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow ale poszalałaś ;o) Nowe techniki ekstra ;o)Mi jakoś umknęło, że Walentynki, ja już za Wielkanoc się wzięłam ;o) Chyba muszę jakieś serce poczynić choćby dla zasady ;o) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. o rany!! ile serc - dla każdego coś miłego :)) i wszystkie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No i poczuło się miłość w powietrzu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że masz trochę więcej czasu bo zrobiłaś dużo cudnych serduszek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczne serduszka!
    Dziękuję za odwiedziny i za miłe słowa.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne serduszka :O)
    Dziękuję za udział w moim candy, powodzenia :O)
    Pozdrawiam Lidka-Lilka

    OdpowiedzUsuń
  15. Serduszka są prześliczniutkie - i te nitkowe - i te koralikowo-druciane. Zdolna babka z Ciebie :-) A jaka romantyczna dusza! Co do inspirowania się pracami innych mam takie jak Ty zdanie :-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczne serduszka i te szydełkowe i te koralikowe ... cudo
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo! Cieszę się, że jesteście ze mną.