Obserwatorzy

niedziela, 6 maja 2012

Z kózkami w tle (przepraszam za naruszenie praw autorskich :)

   Ojejku! Czyż by zima wróciła?


   Nie! Pewnie że nie :) Oto co zostało od pięknych kwiatków wiśni i czereśni. A jeszcze dwa dni temu było tak:

   Teraz cieszą ćwietem jabłonki. Te zwykłe:

   I te ozdobne:

   Witajcie Kochani! Piękna pogoda, piękne otoczenie, piękny nastrój! Czego i Wam wszystkim życzę!

   Poranna kawka, kanapka z domowym serkiem topionym, mleczko, dżemik... Mleczko z serkiem, oczywiście, kozie...

   Początek pięknego niedzielnego dnia. Po bardzo, ale to baaaardzo pracowitej majówce w końcu odetchnienie z ulgą. Wiadomo, co się dzieje na wiejskim podwórku, jak zejdą się (na prawdę zdarzenie jak z bajki!) obaj mężczyźni. Robota kipi! Kurz słupem! Betoniarka dobrze że w nocy odpoczywa. Raptem zostają poprawione drzwi w chlewkach, siatki w klatkach, kurki już nie latają po podwórku, drzewka się cudem wyprostowują. Uwielbiam takie dni! Dużo potrafię zrobić sama, ale dużo i nie potrafię. Wtedy muszę czekać na ten wymarzony czas, kiedy państwowe pracę są zawieszone i moi faceci całkiem poświęcają się pracom domowym. We dwójkę za dzień zrobią więcej, niż ja sama za tydzień. Dobra! We trójkę: pod czujnym oczkiem Księciunia. Niestety, tak to jest na wsi. Nie na darmo mówią, że pańskie oko konia tuczy... Wir prac pochłania tak, że kolację czasem spożywamy dopiero o 22-giej. Na poważnie. Hi-hi... Synuś wczoraj wieczorem, jak już postanowiliśmy, że dość na dziś, tym bardziej, że wieczór sobotni, oparł się o schody i tak cichutko: " Jak żeż ja się cieszę, że ta majówka w końcu się skończyła!" Aż mi go szkoda stało :)
   Po przedwczorajszym deszczyku wszystko jak opętane ruszyło w rost. Po koszonym przed samym deszczem trawniku już nawet nie widać, że był koszony. Natura szaleje! Szczególnie ta sama naturalna: zielska, chwasty, a najbardziej mlecze. Łąki, miedzę, każdy niekoszony skrawek ziemi złoci się milionami słoneczek. Ale wiem, że tam, w głębi ziemi, budzą się do życia, kiełkują, przebijają rostkami glebę małe roślinki, które za jakiś czas będą marchewką, ćwikłą, cebulką i wszystkim-wszystkim, co będzie tak cieszyć oko i podniebienie latem. Uwielbiam maj! Według mnie to samy piękny miesiąc. Potem zieleń nabierze intensywności, już nie będzie taka delikatna, przekwitną pierwsze kwiatki, szpecąc czasem ogólny krajowid, szczególnie na samym wierzchu drzewek, gdzie nie da się dosięgnąć, by ich ściąć. Gdzie-nidzie pojawią się suche szare trawy i liście. Ale póki co jest maj i cieszę się z tego niesamowicie!

   Rzuciłam pisanie i obeszłam całą swoją posesję na bosiaka. Ech, co tam mówić! Jest bosko!


    To tylko kilka z wielu odmian moich tulipanów. Narcyzy, niestety, już przekwitły, zostały tylko te dwa:

    Te żółtawe maluszki uwielbiam! Jest ich po trzy na jednej nóżce, są najpóźniejszą z moich odmian. A nie, mam jeszcze tak zwane stare wiejskie, jeszcze tylko wypuszczają pąki.
   Pamiętacie, w poprzednim poście pokazywałam magnolię? A za niej pędy peonii? Jest już taka:
   Za jaki tydzień-dwa zakwitnie. Zakwita bez-lilak. Mam zwykły "bezowy" :), biały i taki oto "szlachetny":

   Obłędnie pachnie! Tu fajny dywanik:
   Mogłabym pokazywać bez końca! Ale boję się Was zanudzić.
   
   3 Maja mieliśmy bardzo miłe spotkanie. Przyjechała do mnie Joanna z MarAsiowej Ostoi z mężem. Było świetnie! Rozmowy, rozmowy, rozmowy! Za herbatką i kawką, z ciasteczkami, serkiem i dżemikiem - konfiturą, jak powiedzieli goście :) -  w cieniu pod kwitnącymi wiśniami. Asia zachwycała się tym cieniem, bo u niej w ogródku go nie ma, małe jeszcze drzewka. I wtedy tak pomyślałam, że my, ludzie, jesteśmy głupie. Jak w tytule u jednej z naszych blogowych koleżanek (w wolnym przekazie): "Siedzi ptaszek na drzewie i ludziom się dziwuje, że najmędrszy z nich nie wie, gdzie szczęście się znajduje". My tak dużo mamy! Tak dużo tego, o czym marzą inni. Ale dla nas to codzienność, my do niej się przyzwyczajamy i przestajemy zauważać i doceniać. Marnujemy czas i nerwy myślami o tym, co chcielibyśmy mieć, zadręczamy się, zamiast zatrzymać się na chwilkę, obejrzeć się wokół siebie i zrozumieć w końcu, jak bogaci jesteśmy. I docenić to i być szczęśliwymi. Czego z całego serca Wam wszystkim życzę!

   Dobra, spotkania ciąg dalszy :) Po herbatce z kawką były rozmowy w cztery oczy :) Mężczyźni sobie, kobiety sobie. A babcia w tym czasie opiekowała się dzieciem, by nam nie przeszkadzało :) Dostałam od Asi w prezencie górę przydasi decoupagowych i piękną tabliczkę-zawieszkę. Jej wykonania, oczywiście. 


   Serwetki Asia wybrała przepiękne! Szczególnie przypadła mi do gustu ta herbaciana. Dawno już marzę o pudełku-herbaciarce, nawet pudełko mam. Ta serwetka jest wprost wymarzona dla niej. Teraz sprawa tylko znaleźć czas na dekorowanie.
   Asiu, dziękuję Ci i Twojemu mężowi za to wspaniałe spotkanie. Już nie mogę się doczekać rewizyty :) i że odwiedzi mnie jeszcze kto. Ty, oczywiście, też zawsze będziesz u nas mile widziana :):):)

   Może zauważyliście, że wzięłam udział w wymiance u Reni. Chyba oszalałam! Z moim durnym harmonogramem? :D Ale hasło jest na tyle kuszące, że po prostu się nie utrzymałam.

   No cóż, chyba czas kończyć. Tyle chciałam jeszcze napisać: ii o kózkach swoich, i o zakupach udanych, i o przeróbkach różnorakich... Ale już w kolejnym poście. Hi-hi, a tam coś znowu nowego zakwitnie, i póki to pokaże, kózki znów będą czekali na nowy post.

   A, co tam...

   Mam ich dwie. 
     Muźka, moja krówka dojna
   i Kuźka

 Muźka jest chuda, jak deska. Chyba wszystko przetwarza w mleko. Jedzą razem, to samo. Tym bardziej, że gania koleżankę od jedzenia. Ale ta ganiana Kuźka jest jak beczułka, a u Muźki można nocą zebra przeliczyć. Muźka jest o dwa tygodnie młodsza, ale miała na wiosnę koźlęta, więc w hierarchii koziej jest o stopień wyżej niż bezdzietna koleżanka. Trzyma dyscyplinę twardą... eeee... twardym rogiem. Żebym ja zbytnio się nie męczyłam, mój Uchochany zrobił w chlewku podest, na który Muźka wskakuje, i wtedy ja ją doję. Z tym podestem to były przeboje! :D Nie chciała koza na niego wskakiwać! Koza, która z natury swojej na chmurkę wskoczyć gotowa, nie mówiąc już o dachu, za Chin Ludowych nie chciała włazić na półmetrowy podest. Musiałam dosłownie wnosić ją na rękach. Ani ziemniaczki, ani chlebek nie pomagały. Pomogła Kuźka. Pewnego razu, jak podeszłam z wiaderkiem do chlewka, Kuźka wskoczyła na podest i wyciągnęła szyję w oczekiwaniu chlebka. Raz, drugi tak samo. Wtedy i Muźka zaczęła się zastanawiać, dlaczego to ja chleb daję dla koleżanki, a nie dla niej. No i powoli, powoli... Teraz już bez problemów. Jak zaczynam doić, Kuźka podchodzi i uważnie się przygląda procesowi. Potem podnosi na mnie oczy z jawnym zapytaniem: "A dlaczego Ty mi TEGO nie robisz?" Co mam jej powiedzieć? :) Zrobiłam ze 20 zdjęć. Większość wyglądała tak:
   Te kózki to moja uciecha. Kózki i króliki. W zasadzie nie lubię zbytnio hodowli. To dlatego, że bardzo ciężko przeżywam utratę któregoś ze zwierzaków. A w hodowli bez tego, niestety, się nie obejdziesz. Poprzedniczka tych kózek skończyła tragicznie. W rozpaczy powiedziałam, że nigdy więcej! I prawie rok się trzymałam. Ale chęć posiadania tych żulków jest jednak silniejsza ode mnie :) Nie miała baba kłopotów, to kupiła prosie... A ja kózki. I jestem bardzo zadowolona! Przynajmniej mam swoje mleczko, które kiedyś uratowało starszego synka od ciężkiej alergii, i które po troszkę zaczynam dawać młodszemu. I serki swoje mam, i kefirki. O czym jeszcze marzyć? No, może o odrobince spokoju :D

   Nie, chyba tym razem to już!

   Aniarozella, tak Eliaszek jest bardzo duży jak na swój wiek. Jest w kogo :)
   angeluS, przepraszam, bałam się. Że nie zdążę i wpadnę na czarną listę. I tak mam zaległości. To tylko ten shabby mnie porwał.
   Nati, pozdrawiam serdecznie! Bardzo miło Cie widzieć!
   Joanna, ja mam magnolię japońską, ten gatunek w naszych warunkach praktycznie nie przemarza.
   Dakola, może ten luz i jest dobry, ale oni z tym raczej przesadzają :)
   Kasia, najważniejsze, że starszy wcale się nie wstydzi młodszego. Nawet jak przyjadą koledzy z klasy, to bierze go na ręce i idzie do nich. Dla mnie to bezcenne!
   Ewelina, zgadzam się, ten mały okruszek cały nasz świat do góry nogami przewrócił :)
   folkmyself, też to lubię. Babcine klimaty :)
   elfi, fajne pocieszenie masz :D Muszę chyba i ja tak myśleć :). Mój to umie jeszcze dodać: "Mamo, nie pyskuj. Bo za 20 lat to TY ze mną mieszkać będziesz :)"

   Dziękuję wszystkim mnie odwiedzającym! I piszącym! I obserwującym! Jesteście Kochani!

   Pa!

21 komentarzy:

  1. Pięknie u Ciebie! Kózki przesłodkie, też kiedyś mieliśmy. Straszne z nich wariatki wszystkożerne ;o) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Luda ... pięknie jest u Ciebie ... my tez czekamy na Was i na rewizytę ...
    takiego śniadania z kozim serkiem zazdroszczę !!! hihi
    tak to własnie jest jak mnóstwo roboty z każdej strony ... u mnie podobnie ... ale przez czas wolny ogród doprowadziłam do normalności ... i juz lżej !
    pozdrówka słoneczne przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  3. a swoje Agawy i u mnie na blogu zobaczysz ... hihi

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiosennie i pięknie! Pyszne śniadanko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow...wszystko kwitnie...nie mogę się doczekac aż zakwitną peonie i zrobisz im fotki :)
    pracowicie było u Ciebie :)
    piękne prezenty...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko śliczne, ale KOZY obłędne ;)))))))
    No po prostu kozy mnie zachwyciły!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudnie jest u Ciebie :) W wakacje byłam na wschodzie, było przecudnie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. kobieto jesteś w RAJU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, i żeby ten RAJ jeszcze KTOŚ utrzymywał, a nie ja sama :(

      Usuń
  9. Masz rację, że dużo można Ci zazdrościć... Piękny ogród, dom, rodzinka i jeszcze kozy! Naprawdę wygląda na to, że u Ciebie jest sielsko i anielsko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie, majowo, jabłonki cudowne ach! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie piszesz:)Aż chciałoby się tam być,ale ja wiem ile to wszystko wymaga pracy:)Dużo siły Ci kochana życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawdziwe te Twoje refleksje o życiu!
    Przeczytałam i zgadzam się z Tobą :)
    Idę napawać się pięknem wiosny,kwitnących truskawek i rosnących w nich chwastów i wmówię sobie,że "lubię to!"(chodzi o chwasty )
    ;)

    Pozdrawiam serdecznie!
    kryszynka vel jaska

    OdpowiedzUsuń
  13. Ech, szkoda, że do Ciebie tak daleko.... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to mi się podkleiłaś ;):) Wybaczam no i moje prawa autorskie także heheh :D Kózki śliczne :) białe hmhmhm jedną bym taka chciała :D Pozdrawiam gorąco i zapraszam do mnie na wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wlasnie kochana, masz to, do czego ja daze uporczywie i nie wiem nadal, ile mi sie zejdzie jeszcze!
    Piekne zdjecia, tak subiektywne ze az poczulam zapach kwiatow, ktore zreszta pamietam z dziecinstwa!

    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj:) Cieszę się, że jesteśmy w parze bo dzięki temu mogłam do Ciebie trafić:) Zaczytuję się w Twoim blogu od kilku dni i jestem zauroczona! Twoja biżuteria, lalkowe ubranka, broszki i... wypieki powaliły mnie po prostu:) Mam nadzieję, że mój prezent także sprawi Ci radość:) Może umówimy się na wysłanie prezentu tego samego dnia żebyśmy mogły cieszyć się z niego w tym samym czasie? Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj,
    Ludoczka twój ogród taki piękny mam cichą nadzieję, że dzisiejsza noc była dla Ciebie łaskawsza - przez mój ogród przeszła dziś fala mrozu i rano płakać mi się chciało, nie będzie datur, nie wiem czy nie opadną zawiązki na borówkach amerykańskich (a chłopaki tak się na nie cieszyli) no i pomidory też trzeba posadzić od nowa, ot los.
    Kózki Twoje to ślicznoty - zresztą pokazałaś już,że tych czworonożnych domowników masz sporo.
    Oj szkoda, że do Ciebie tak daleko bo wprosiłabym się na kawę ( i myślę, że nie tylko ja).
    Pozdrawiam Ciebie i całą jakże wspaniałą rodzinkę.Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj a czemu ja dopiero teraz tu trafiłam?
    Domowy serek topiony...mniam robisz smaka...
    Lecę dalej podziwiać bloga ;)
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne zdjęcia :) I kózki sympatyczne ;) Miło tam u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń