Obserwatorzy

sobota, 17 grudnia 2011

Szykuję się do Świąt.

   Z początku wrócę do niektórych komentarzy do poprzedniego postu. Wymagają odpowiedzi.

Anonimowy pisze...
No cóż; ludzie dziś wszystko traktują jak prywatne pole marchewek; Puszczę też. A Ona jest ani twoja, ani moja, ani nasza, jeno Boża, święta ! Puszcza jest święta, bo broni życia, które dla każdej zdrowej cywilizacji, każdej kultury i każdego narodu musi być święte. Życie jest świętością i nietykalne muszą pozostać także jego ostoje – miejsca, gdzie ono powinno trwać i rozwijać się wedle własnych praw i własnej wewnętrznej logiki. Własnych praw, to nie znaczy, że zawsze zrozumiałych dla tych, którzy Puszczę chcą traktować jak pole marchewek !
jolagry63 pisze...
Piszesz odważnie,masz rację. Nadleśnictwa są od ochrony lasów i oceny ich stanu i decydowaniu o usuwaniu drzew, tak jak medycyna zajmuje się ochroną ludzkiego zdrowia i leczeniem chorych.To sa specjaliści z wiedzą ,praktyką w swoim fachu. A ekolodzy...zatracili się w swoich dążeniach i walkach i często idą w złym kierunku,o czym wiadomo,bo były już przecież głośne sprawy. Dobrze ,że nic się złego nie stało. Wszystkiego dobrego,pozdrawiam.
Anonimowy pisze...
Błąd ! Nadleśnictwa i leśnictwa nie są do ochrony lasów. One służą jak największemu wyzyskaniu lasów, w tym jak największej produkcji drewna. Las dla tych instytucji to nie ekosystem, a jedynie zakład produkcyjny, który rozliczany jest w metrach sześciennych.

   Odpowiadam. Błąd - to z absolutną pewnością pisać o tym, o czym nie masz zielonego pojęcia. A z tego, co czytam, to Szanowny Anonimowy i prawda żadnego pojęcia o tym nie ma. Są nadleśnictwa i leśnictwa, które bazują się na terenach lasów gospodarczych. Tak, tam drzewostan obliczają w metrach sześciennych. Tam go sadzą i hodują specjalnie na potrzeby gospodarcze. Jak marchewki w polu. A są takie, które bazują się na terenach ściśle lub częściowo chronionych. A to już zupełnie inna piosenka. Jeśli by Szanowny Anonimowy uważnie przeczytał mój post, a nie tylko poskakał po wygodnych dla jego teorii zdaniach, to by zauważył, co ja, pisałam o zagospodarowaniu lasu na TUTEJSZYCH terenach. Powtórzę, tu nie robi się wycinki pod korzeń. Wycina się tylko to, co zagraża rozpowszechnianiem szkodników i chorób, lub bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu lub prawidłowemu przyrostu konkretnie puszczańskich gatunków. I to tylko na powierzchniach, nie podlegających ścisłej ochronie. Oczywiście, najłatwiej to wszystko zrzucić na Pana Boga: on ma moc, on wszystko naprawi i postawi na swoje miejsce. Niestety, w takiej sytuacji ekologicznej, jaka jest teraz, nawet Bóg potrzebuje pomocy. Kilkanaście , jeśli nie kilkadziesiąt pokoleń ludzi tak zabrudzili Ziemie, że sama ona (czytaj - sama Przyroda, sama Natura) już nie jest w stanie doprowadzić wszystko do porządku. Ona nie jest w stanie poradzić sobie z kwaśnymi deszczami, z ropą i olejami w wodach gruntowych, z gazami wydechowymi w powietrzu. Ten tak zwany kwaśny deszcz może zniszczyć całe hektary młodej porośli dęba lub świerka, a grab, czy nawet ten sam kornik - kichać na niego chcieli z wysokiej wieży.  Oby tylko nie za dużo tego deszczu, by świerk nie zdążył wyprodukować wystarczająco soku by utopić robali. Obniżył się ogólny poziom wód gruntowych (znów że robota ludzi) i drzewa już tego soku i tak dużo mniej produkują, czym dodatkowo narażają się na inwazję kornikową. Takich przykładów można przywieść dużo. Na przykład, gdzie teraz były by żubry, jeśli by nie zadecydowano odnowić ich pogłowie? Tak, zniszczyli ich ludzie. Ale same one na te tereny by nie wróciły. Żeby zachować Puszczę, człowiek teraz MUSI ingerować w jej życie. Inaczej po prostu pozostawi ją na zagładę. Muszę jeszcze dodać, że nawet na powierzchniach nie chronionych, przy prowadzeniu robót wymogi ochrony ekologii są na tyle drastyczne, że czasem po prostu ręce opadają. Na to idą grube pieniądze i nie ma zmiłuj się. Nie sprostasz wymogom - nikt cie na kolejny rok nawet do przetargów nie dopuści. Kontroli są bardzo częste i nie zapowiadane. Konsekwencje - nawet do całkowitej likwidacji zakładu.
   Zgadzam się, Puszcza to nie pole marchewek. Ale i nie śmietnisko, zarośnięte chwastami, porzucone za nieprzydatnością. Zgadzam się, Puszcza jest święta. I jak wszystko święte, trzeba ją szanować i pielęgnować. Pomagać i podtrzymywać. I jeśli ja napisałam "nasze lasy, nasze tereny', to na pewno nie w sensie NASZE PRYWATNE. Myślałam, że to oczywiste.
A z kolei... Dlaczego Szanowny Anonimowy się nie podpisał? Czy nie dlatego, że tak łatwiej jest rzucać oskarżenia, nie obawiając się stosownej odpowiedzi? Ogólne, puste słowa... Już tyle ich słyszeliśmy! A gdzie konkrety? Jeśli jedyny konkret to zostawić wszystko jak jest w nadziei, że Bóg naprawi to, co ludzie starannie, za przeproszeniem, paprali stulecie za stuleciem - to takie konkrety do mnie nie przemawiają. Liczę, że to tylko leń, słabość i staranie się wygrzebywać z ogniska pieczone ziemniaki cudzymi rękoma.
   Tyle na dziś.
   ---
   Pojmali zwierzęta małpę-złodziejkę. Idzie sąd. Lew, jako król i sędzia, pyta u zwerzactwa:
   -Jak ukaramy złodziejkę?
Wyskakuje papuga:
   -Ściąć jej głowę!
   -A tam, - odpowiada lew, - nie takie to przestępstwo, by głowę ścinać. Jakie jeszcze propozycję?
Występuje krokodyl:
   -Odciąć ogon!
A papuga:
   - Tak, tak! I to po same uszy!

   Do czego to ja? Bo mi ręce też trze po same uszy... Naczytałam się Waszych przepisów na świąteczne pierniczki, napatrzyłam się na piękne zdjęcia  lukrowanych cudów i choinek. Toż ja też muszę to zrobić! Wybrałam przepis. Kupiłam przyprawy, Połówek przywiózł miodu. Bo miodu w zasadzie w domu nie mam. Bo, jak śpiewał Puchatek w rosyjskiej kreskówce: "Miód to dziwna rzecz. Bo jak tylko on jest, to od razu go nie ma". Więc, z entuzjazmem  (nawet entuziazizmem, jak mówili w kabarecie) wzięłam się za dzieło. W pierwszej porcji pierniczki wyszły fajne, ale częściowo ja ich zjarałam, bo nie oczekiwałam, że zaczną się przypalać już po pięciu minutach w piekarniku. Albo u mnie regulator temperatury nawala... Ale i tak zniknęły w mig oka, nie zdążyłam nawet lukru przygotować. I nie zaszkodziło nawet to, że były po prostu kamienne. Więc wzięłam się za drugą porcje. Coś poszło nie tak, bo po rozwałkowaniu w 0,5cm w piekarniku wyrosły mi prawie do 1cm. Wyglądają grubo. No nic, wzięłam się za lukrowanie. No, i tu masz, babo, święto: okazało się to wcale nie takie łatwe, jak się zdawało. Myślałam, że ręce mam przyzwyczajone do precyzyjnej roboty. A gdzie tam! Drżały mi jak pijakowi. I linii rysunku, mimo że ucięłam tylko mikron u różka woreczka, też były grube i nierówne. Rozkleiłam się z rozpaczy. Już marzyłam, jakich pięknych narobię pierniczków, wyczaruję ozdobione pudełka i obdaruję dzieciaków z rodziny na Święta. Aha, już... Marzenia ściętej głowy... Ale dorobiłam, cały czas pilnując od napadu "gryzoni". Oszukałam, że z wilgotnym lukrem nie można jeść, bo brzuchy zabolą. A potem szybciutko schowałam, bo nie dotrwały by i do jutra, a nie to że do Świąt. 


   Fajnie robiło się choinki! Zabawa na całego. Miałam tylko jedną foremkę gwiazdkową. Więc wałkowałam ciasto co raz grubsze, wycinałam i potem wałkowałam do potrzebnej grubości. Powstały gwiazdki-różnowymiarówki. :)  Przepraszam za jakość zdjęć: robiłam późno wieczorem.
 
   Zainspirowana Waszymi pięknymi stroikami, nie mogłam się powstrzymać, by nie zrobić sobie. Uszyłam z filcu serduszka. Nigdy do tej pory nic z filcu nie robiłam. Okazuje się, że całkiem fajnie z niego się szyje. Przynajmniej nie strzępi się :) Powstało coś takiego:
   Trzeba będzie jeszcze świerkowych gałązek dodać.
   Na tej biało-czerwonej fali powstało jeszcze kilka bombek:
   Pomysł podpatrzyłam tu. Aha, zapomniałam, jest jeszcze czerwony trójkącik.
   No i żeby ta włóczka pod rękoma się nie motała, wydziergałam taką broszkę:
   Hm... Taki patriotyczny post mi wyszedł... Chciałam jeszcze pokazać Wam, co wygrzebałam w starociach, ale już nie mogę. Strasznie spać mi się chce. A Książę i tak nie pozwoli z rana się po wylegiwać.
   Więc pozdrawiam wszystkich serdecznie! Dziękuję Wam za to, że zaglądacie do mnie. Szczególnie że znajdujecie czas, by napisać kilka słów.
   Udanego weekendu!
   Pa!
 
  PS. Nie mam pojęcia, dlaczego mi tekst pogrubia. Nie mogę tego usunąć :(

13 komentarzy:

  1. Ależ się naoglądałam, same śliczności i smakowitości. Serduszka z filcu mrrrr cudności i jeszcze hafcik na każdym. Masz rację z gotowego filcu można cuda czarować. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ty to potrafisz komuś "smaka" narobić :) Te choinki są cudowne ! A serduszka z filcu - brak słów ! Piękności :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle fajnie u Ciebie. Ja w końcu wyrobiłam się z zamówieniami i zabieram się też za przygotowanie świąt. Słodkości upiekę dopiero tuż przed świętami bo na pewno inaczej nie doczekałyby tego terminu. Pozdrawiam. Janeczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam do Ciebie z bloga Ady "Drobiazgi domowe" i na pewno zostanę na dłużej:) Kocham Podlasie to raz, a dwa - fajnie jest bardzo u Ciebie:) Piękne pierniczki zrobiłaś i piękne te ozdoby z filcu!
    Pozdrawiam cieplutko i dobrego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd Ty kobieto masz czas na to wszystko ???

    OdpowiedzUsuń
  6. Luda jak piszesz post tam są znaczki pogrubienia, kursywy, wielkość czcionki- odkliknij sobie pogrubioną literkę - powinno być ok

    Ale skąd Ty czas bierzesz na to wszystko to ja nie wiem!
    Pierniczki pięknie wyglądają- na mnie czeka ciasto w lodówce ;)i jakoś nie mogę się wziąć za pieczenie.

    Ozdoby przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludka piękności nawyrabiałaś i Ty dziewczyno nie masz czasu, chyba on u ciebie z gumy jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, co do tych ekologów i wycinki suchych drzew, to podobny problem w Tatrach mają- rezerwat ścisły, nie wolno usuwać suchych drzew- kornik sie panoszy- i zielonych świerków już prawie nie ma... Zaszliśmy juz tak daleko w dewastacji środowiska, że samo nie da sobie rady. Albo da, ale juz bez nas...

    A co do pierniczków, to doprawdy nie wiem co Ty masz im do zarzucenia... Ja bym chciała umieć je tak ładnie ozdabiać...
    Stroiki piękne!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Luda Ty bardzo rzeczowo i mądrze piszesz o tych lasach,ale niestety ludzkie rozumy są różne i sami o tym dobrze wiemy.
    Ale Twoje ręce sa złote, natworzyłaś cudow...kiedy??

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne :) Pozdrawiam i zapraszam na małe candy do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie lukier na pierniczkach układa się w smakowite wywijasy, drżenia rąk tam nie widać :) Mniam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Co to tego co bubisa napisała to prawda autentyczna.

    Byłam w tym roku w Tatrach i serce się kraje...
    Połacie lasu świerkowego poschnięte,aż żal!
    Jak znajdę trochę czasu to wrzucę na blog zdjęcia z Tatr(e z poschniętymi drzewami też!)

    OdpowiedzUsuń
  13. Супер елочки из печенек))) Здорово)

    OdpowiedzUsuń