Głównym wydarzeniem minionego miesiąca było, oczywiście, pojawienie się w chlewkach maluchów kozich. Dzięki Bogu, wszystko obeszło się bez większych problemów, jeśli nie liczyć obowiązkowego zapalenia wymienia u Białej. Kilka razy dziennie masowanie, wcieranie maści - ręce mi odpadają już. Ale maluchy rosną, chodzą po ścianach, wskakują na plecy, gryzą za ubranie, włosy i uszy :D
Tyle Wam fotek :) Uwielbiam te stworzonka! Są wesołe, ruchliwe i... wredne :D
I troszkę fotek z ogródka, by było widać, że nie tylko w chlewku życie tętni :)
Odpoczywają moje poczwarki :D
Niestety, wszystkie zdjęcia robię teraz telefonem. Aparat konsekwentnie odmawia współpracy, Nie widzi akumulatorów, a na bateriach, jeśli uwzględnić, ile ja tych fot robię, to po prostu zbankrutuję. Przydał by się dobry sprzęt, ale to na razie w dziale Marzenia :)
Dobra, dziś spadam. Teraz muszę wstawać o 3:45, by na 5 porozwozić wszystkich pracowników po swoich miejscach. Zostało mi... równo 3:45 godz. snu .
Tak że spokojnej nocki i miłego dnia Wam, Kochani.
I słoneczka w duszach!
Pa!
3,45 snu, o rany, a ja klnę, że córka o 5,30 mnie obudziła, no i co lepsze ona zasnęła zaraz, a ja nie mogę... pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPS. cudne te koźlątka :)
3,45 snu, o rany, a ja klnę, że córka o 5,30 mnie obudziła, no i co lepsze ona zasnęła zaraz, a ja nie mogę... pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPS. cudne te koźlątka :)
Życzę duzo siły i zdrowia :)
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie:)
Śliczne koźlątka. Dobrze, że pokazałaś te zdjęcia. Miło popatrzeć :)
OdpowiedzUsuńurocze kozie maleństwa...
OdpowiedzUsuńkolorowo u Ciebie Luda, oj kolorowo
a taki hamaczek by mi się przydał tylko nie ma gdzie zawiesić
pozdrawiam serdecznie