Obserwatorzy

środa, 11 czerwca 2014

Obiecane przepisy.

   Witajcie Kochani!
   Czekałam, czekałam i się doczekałam. Gorąco, wręcz upalnie... I znów mi za... To było za-sucho i za-gorąco, to potem za-zimno, teraz znów za-gorąco :) Nic, działam. Teraz wszystkie siły rzuciłam na kolejne borykanie się z urzędami. Dochodzi termin podania dokumentów na kolejna kartę pobytu dla starszego syna. No i miałam nieprzyjemną niespodziankę :( Okazuje się, że dla chłopaka, który od 10 lat jest w Polsce, skończył tu podstawówkę i gimnazjum, uczy się dopiero w II klasie liceum, mieszka tu wraz z rodziną, by podać dokumenty na LEGALIZACJĘ POBYTU, jak to fachowo się określa, trzeba mieć na koncie bankowym... 7 000 zł. Mimo tego, że od zebranych dokumentów teczka pęka... SKĄD?!!! Ja już zupełnie nic w tym życiu nie rozumiem...

   Dobra, przejdziemy do spraw przyjemniejszych. I tak,

ROLADA KAKAOWO-ORZECHOWA NA WAFELKACH

4+3 wafle,
1 margaryna,
1 szkl. cukru,
3 łyzki kakao,
1 galaretka,
2-3 paczuszki herbatników (najzwyklejszych, najtańszych),
orzechy, rodzynki.
   Galaretkę rozpuścić w szklance wody. Margarynę, cukier i kakao zagotować, dodać rozpuszczoną galaretkę, od razu odstawić do ostygnięcia. Nie gotować z galaretką!
   Herbatniki i 2-3 wafle drobno pokruszyć, dodać orzechy i sparzone wrzątkiem rodzynki, dodać do ostudzonej masy, dobrze wymieszać.
   4 wafle przełożyć wilgotną ściereczką, by z lekka rozmiękły.   
    Można opryskać wodą z rozpylacza, i tak próbowałam. Oby nie za dużo, żeby wafle nie zrobiły się gumowate. Muszą tylko przestać być takie kruche, by dało się ich potem zwinąć.
   Układamy je jedna za drugą, smarujemy kakaową masą

    Zaczynamy zwijać, obie w całość.
   
   To samo robimy z drugą parą wafelków. Zawijamy w ściereczkę i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę.
   Kroimy ostrym nożem na plastry.

   Muszę dodać, by nie trzymać masę do całkowitego schłodzenia, smarować z lekka ciepłą. Bo później staje się twarda i nie da się jej dobrze rozsmarować.

   I druga

ROLADA Z SERKIEM KAKAOWYM



   Robiłam ją na podstawie tego oto przepisu:

   Mam nadzieję, że co nieco widać. Z tym tylko, że serek miałam pełnomleczny, dość tłusty, rzadki, więc herbatniki mi rozmiękły i zamiast by zrobić chatkę, musiałam zwinąć je w rulonik. Ale i tak okazał się smakołyk jeszcze ten! Na pewno będę nie raz jeszcze go robić.

  Teraz pochwale się wymarzonym zakupem.  Z powodu przemeblowania w kuchni zaistniała kwestia zmiany zlewozmywaka. Miałam dwukomorowy z ociekaczem. Fajna rzecz w dużej kuchni, gdzie jest na full blatu roboczego! Ale u mnie nie ma. Tym bardziej, że do tej drugiej komory nie dosięgała bateria i ona pełniła funkcję dodatkowego ociekacza, czyli zawsze zagracona a to brudnymi naczyniami, a to czystymi :) Tym bardziej, że zajmowała miejsce tak potrzebnego blatu roboczego. Marzył mi się zlew... biały, ecru... Ceny mało o zawał nie doprawiały. Pewnego dnia przypadkowo trafiłam (w zupełnie innym celu) do firmowego marketu PUKu. Mamy taki w Hajnówce, budowlano-ogrodniczo-kuchennie-gospodarczo-wnętrzarski. Padłam! Stały dwa zmywaki, jednokomorowe z ociekaczem, lewy i prawy, BIAŁE EMALIOWANE!!! Za CAŁE 175 zł wraz z syfonem! Ludzie! Popłakałam się z radości. A kto producent? A jakże! Emalia Olkusz! Nawet na myśl mi nie przychodziło, że oni coś takiego robią. No i teraz jestem szczęśliwą posiadaczką:


   Syn, prawda, od razu skrytykował: "Mamuś, my jak by cofnęliśmy się o 20 lat :(  Szpital z domu chcesz zrobić" E tam, szpital to nie, ale co do tych 20 lat... O to przecież i chodzi! :)
   No i na koniec jeszcze kilka migawek z mojego domka i ogródka.




 Pierwszy bezik już zebrany
    Truskaweczki mamy na co dzień
    A po takich drogach musiałam jeździć o 4 rano pod czas deszczów

    Na szczęście, dla naszego staruszka Poldka to nie był problem :)

    Ni i życzę, by Wy wszyscy tak samo słodko, radośnie się uśmiechali :)!
   Pa!

3 komentarze:

  1. przykro mi, że załatwianie takich istotnych spraw zawsze jest problemowe ...i to nie mały problem...co chwilę jakieś nowe "wytyczne" się pojawiają w każdym aspekcie...POWODZENIA z urzędami!
    Przepisy bardzo fajne...
    Mieszkam już tak blisko Olkusza i jeszcze w firmowym sklepie nie byłam :( a Twój zlew naprawdę cieszy oko!
    Apropos bzu i truskawek, właśnie smażę dżemik z truskawek i kwiatów bzu...
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. To niewiarygodne ,żeby po tylu latach takie problemy i ciągle jakieś warunki do spełnienia .Dużo cierpliwości ,życzę i siły i co ważne możliwości do wypełniania tych absurdalnych urzędowych wymogów.
    Za przepis serdecznie dziękuję.Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny zlew...
    u mnie jednak dwukomorowy + ociekacz... kasy nie ma więc będzie ten co jest... i tyle...
    dzięki za przepisy ... z czasem wypróbuję
    pozdrawiam Luda

    OdpowiedzUsuń